Konferencja z Joyce Meyer

Konferencja z Joyce Meyer w Warszawie była wydarzeniem, na które mnóstwo chrześcijan czekało od dawna. Jak wielu, mieliśmy okazję przekonać się, kiedy tylko dotarliśmy pod Salę Kongresową. Tłumy były widoczne z daleka. To było coś! Po wielogodzinnej podróży nie było miejsca na odpoczynek. Musieliśmy, jako kilkunastoosobowa grupa, przedrzeć się do środka, zdobyć opaski, odebrać darmowe książki, a potem galopem dążyć do miejsc w określonej dla nas strefie {dzięki szybkiemu działaniu Marcina w sprawie rejestracji, udało nam się mieć miejsca w strefie najbliższej scenie}. Nieważny był chaos, nieważne zamieszanie, bo kiedy wkroczyła grupa Hillsong Kijów, która prowadziła uwielbienie, 2800 serc na Sali Kongresowej i 1200 w bocznych salach, zjednoczyło się, by uwielbić Boga w trzech językach: polskim, angielskim i rosyjskim (w tym momencie jest miejsce na ukłon w stronę zespołu, który nauczył się kilku dobrze nam znanych kawałków po polsku).

Kiedy po uwielbieniu na scenę weszła Joyce Meyer, została przywitana gromkimi oklaskami. Ta drobna kobieta o niskim, prawie męskim głosie, wprowadziła nas krok po kroku w temat naszej tożsamości w Jezusie Chrystusie, a także naszej osobistej, intymnej relacji z Bogiem. W czasie dwóch sesji poruszyła ogrom prawd, które dotykały głęboko mojego serca, a myślę, że i serc większości na sali. Żałowałam tylko, że konferencja trwała zaledwie jeden dzień, bo czegoś mi brakowało po wyjeździe z Warszawy. Odniosłam wrażenie, że to jedynie skrawek czegoś większego, że zabrakło do pełni tak niewiele.

Na szczęście tematy, o których Joyce Meyer nauczała Polaków podczas konferencji, zawierają się w książce, którą otrzymał każdy uczestnik. Dzięki temu coś, co zostało zapoczątkowane 11 czerwca, ma swoją kontynuację w moim życiu. I myślę, że także w życiu innych ludzi.